Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Literatura
Ilustracje: Joanna Kołodziej
ISBN: 978-83-7672-645-8
Oprawa: twarda
Ilość stron: 232
Kategoria wiekowa: 10+

KUP ON-LINE »


Kobra

Nowe przygody Tomaszka z Jowanki i gangu spod Gilotyny,, premiera 18 września 2018 roku.

 

Po wypadku rodzina Tomka musi na nowo wskoczyć na tory codzienności. Kiedy wydawało się, że chłopiec już przyzwyczaił się do nowej sytuacji, okazuje się, że los niesie dla niego kolejną niespodziankę. Wyjeżdża na mazowiecką wieś do babci, o której do tej pory nie miał pojęcia, i tam, daleko od domu, bez wsparcia najlepszych kolegów, poznaje tajemnicę swojej rodziny i mierzy się z własnym strachem.
Mocne przygody, bezimienne groby, sekrety i zabawne odkrycia, nowi znajomi i jeden (albo nawet dwóch) tajemniczych mścicieli. Oraz łoś.

 

fragment:

,,- Mówiłaś o jakimś potworze przy obiedzie – przypomniał sobie.
– No tak, o Kobrze – przytaknęła Lina i przestała wymachiwać nogami. – Tu ostatnio ciągle coś złego się działo, napadali ludzi, albo jeździli jak wariaci, albo kradli…
– Kto?
– Nie wiadomo. Różni – Linka z przejęciem ściszyła głos i zmrużyła swoje zezowate oczy. – A ludzie się bali, policja nic nie pomagała, aż się pojawił taki jeden i robi porządek, albo pomaga jak trzeba. Jak jakiś Superman, serio.
– Superman? – Tomek otworzył szeroko oczy.
– Mhm – pokiwała głową poważnie. – Tylko nie wiadomo jak wygląda. Słuchaj, bo każdy mówi co innego – Linka okręciła się na pupie, sadowiąc naprzeciw Tomka ze skrzyżowanymi nogami i zaczęła wyliczać. – Że jest ogromny, że nieduży, że to diabeł, że to anioł, że to UFO, albo potwór. Przyjeżdża czymś świecącym, grzmi, puszcza dym i wymachuje batem. I jeszcze o oczach gadają, że ma jak talerze, albo jak żarówki.
Tomek zadrżał i odruchowo rozejrzał po szumiących zaroślach wokół młyna. Może się mylił, może tu wcale nie jest tak nudno jak się wydawało.”

Z recenzji:

(…)”Kobrę” można też określić jako „przygodówkę” w starym, dobrym polskim stylu, à la Nienacki, Niziurski czy Bahdaj, ale lepszą, bo powieść Katarzyny Wasilkowskiej nie trąci myszką i nie jest tak wyraźnie „chłopięca”, jak licząca kilkadziesiąt lat klasyka rodzimej literatury młodzieżowej. Są tu kobiety-bohaterki, „zwykłe” babki, matki, małe siostrzyczki, sąsiadki, wiejskie dziewuszki służące komuś za przyszywaną siostrę – heroiny z życia wzięte, naprawdę i na co dzień kogoś ratujące. W okresie mody na książki o „dziewuchach”, wojowniczkach oraz buntowniczkach, niedościgłych idolkach podszytych geniuszem, panie z „Kobry” przemówiły do nas dużo bardziej, bo są z naszego świata.(…) Bożena Itoya – cała recenzja cudanakiju.pl